Czy ktoś z Was prowadzi blog? Czy może jednak bloga? To jedno z wielu stosunkowo nowych słów (obok np. esemsa, smartfona i fanpage’a), które powodują pewne zamieszanie. Ale problem wcale nie jest nowy — przypomnijmy sobie takie konstrukcje jak zapalić papierosa/papieros, usmażyć kotlet/kotleta czy zawiązać but/buta.

Forma prowadzić bloga, czytać bloga z końcówką „a” w bierniku wydaje się całkiem naturalna, kiedy po prostu o tym mówimy i nie przejmujemy się zanadto poprawnością językową. W tekstach pisanych jednak mnie to razi — wolę staranniejsze prowadzić blog, czytać blog. W dopełniaczu też się pojawia problem z końcówką: nie prowadzę bloga czy blogu?

Gdyby blog nazwać po prostu dziennikiem, to pewnie problem by zniknął, ponieważ chyba nikt nie powie, nawet potocznie, „prowadzić dziennika” ani też „nie mam dzienniku”, tylko „prowadzić dziennik” i „nie mam dziennika”…