Codziennie chodzi do sklepu za wyjątkiem niedziel. Hm, znowu uruchamia się moja wyobraźnia i podsuwa mi taki obrazek: idzie sobie wyjątek, a za nim idzie osoba będąca podmiotem tego zdania.Ciekawe, czy wyjątek też idzie do sklepu, czy tylko w tym samym kierunku? I czy w drodze powrotnej  osoba ta idzie PRZED wyjątkiem, czy nadal za?

Niestety, widzę i słyszę ten błąd dość często, mimo że jest od dawna piętnowany. Może taka wizualizacja pomoże go unikać?