Niektóre wyrazy stają się modne, inne nagle zyskują nowe życie wraz z nowym znaczeniem, w jakim są używane. Weźmy na przykład słowo exclusive. Dotychczas ekskluzywny oznaczało tyle, co przeznaczony dla zamkniętej grupy osób, elitarny — i dość silnie kojarzyło się z luksusem i bogactwem. Dziś mamy w prasie „ekskluzywne wywiady”, zamiast wywiadów na wyłączność. Branża medialna nadała temu słowu nowe życie i posługuje się nim mimo dość szerokiego potępienia osób spoza niej.

Z drugiej strony — czy w naszej branży nie jest podobnie? Mamy np. słowo lokalizacja. Wielu laikom zapewne dziwne i niepoprawne wydaje się określenie „lokalizacja oprogramowania” (software localization). Nie oznacza ono, jak mógłby ktoś pomyśleć, położenia, w jakim znajduje się oprogramowanie na dysku, tylko dość skomplikowany proces przystosowywania oprogramowania do potrzeb lokalnego odbiorcy. Mimo wszystko mam wrażenie, że napotykając określenie lokalizacja oprogramowania, znacznie łatwiej dostrzeżemy, że jest to język specjalistyczny, niż kiedy czytamy ekskluzywne wywiady.