Nie lubię ryzyka, w każdym razie nie przesadnie. Ale czasem zastanawiam się nad słowem ryzyko. Do niedawna ryzyko było używane praktycznie wyłącznie w liczbie pojedynczej, zgodnie z wydawnictwami poprawnościowymi; jeśli potrzebna była liczba mnoga, mówiło się o rodzajach lub czynnikach ryzyka. Okazuje się jednak, że życie idzie swoją drogą i coraz częściej ta liczba mnoga jest używana przez specjalistów z niektórych dziedzin, zwłaszcza z branży ubezpieczeń.

Zastanawiam się, czy chodzi po prostu o dosłowne tłumaczenie angielskiego risks na analogiczną formę w języku polskim, czy może problem leży gdzie indziej – może niektórzy utożsamiają ryzyko z zagrożeniem, uznając, że te dwa słowa nie tylko mają takie samo znaczenie, lecz także podlegają tym samym regułom gramatycznym? Skoro więc może być wiele zagrożeń, to dlaczego nie wiele ryzyk?

Uważam jednak, że to zbyt ryzykowne utożsamienie… Choć pewnie czas ryzyk prędzej czy później nadejdzie.