Ostatnio znajomy informatyk napomknął w rozmowie o odbytym ostatnio szkoleniu z machine learning. No tak, większość informatyków użyje właśnie tego określenia w języku angielskim, dzięki czemu nie będzie wątpliwości, o czym jest mowa.

Tłumacz powinien jednak użyć polskiego odpowiednika – i co wybrać: uczenie maszynowe, samouczenie się maszyn czy systemy uczące się? A może uczenie maszyn? W literaturze fachowej najczęściej spotkamy uczenie maszynowe: to gałąź sztucznej inteligencji zajmująca się systemami, które potrafią same doskonalić swoje działanie na podstawie gromadzonych doświadczeń (danych). Z kolei w programie studiów informatycznych jest przedmiot „systemy uczące się”, a określenie „samouczenie się maszyn” jest próbą doprecyzowania, o co tak naprawdę chodzi. Ale gdy tłumacz wybiera „uczenie maszyn” — to od razu oczyma wyobraźni widzę salę lekcyjną z komputerami siedzącymi w ławkach i nauczyciela prowadzącego zajęcia. A przecież sedno tkwi w tym, że nikt tych maszyn nie uczy — one uczą się same!